RSS
czwartek, 08 kwietnia 2010
przesilenie wiosenne

Z jednej strony mam mnostwo energii do pracy i glowe pelna pomyslow, z drugiej strony po calym dniu dopada mnie zmeczenie. Ale takie konkretne, ze nie mam sily wstac i co kolwiek robic. Mam nadzieje ze sie nie starzeja i tak juz bede reagowac na dzien plen zajc :)

Dlatego wszystko na razie zrzucam na barki przesilenia zimowo - wiosennego.

A jesli juz o wiosnie, to za nami Wielkanoc, spisalam sie na medal, dom pachnial drozdzowym, malutkie ciasteczka-mazurki o ksztaltach kurczakow, zajecy i jajek podbily serce Williama.

Zrobilam tez pyszna kaczke nadziewana jablkami i morelami, z czerwona kapusta i pyszny gulasz z baraniny po marokansku (to jedyny afrykanski akcent).

Co do barszczyku to tym razem na przekor tradycji na stole pojawil sie, ale czerwony z uszkami. Do tego dodam salatke jarzynowa i wszystkie sprowadzone z Polski wedliny swiateczne. Bylam bardzo dumna z tej naszej malej kulinarnej Wielkanocy.

Jest we mnie gleboko zakorzeniona za tradycja Polska, i bardzo ja szanuje. I w sumie jestem dumna ze wychowalam sie w tak barwnym i pelnym tradycji kraju.

Wielkanoc ma dla mnie zupelnie inny wymiar niz Bozenarodzenie. Oba rodzinne ale i pora roku i swieto religijne tak rozne..

 

23:38, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 marca 2010
jak to sie stalo?

Nie bardzo rozumiem... rozpisalam sie za te ostatnie 3 tygodnie, publikowalam wpis i nagle wszystko zniknelo. Nie dalo sie wrocic, odswiezyc, ni tez odzyskac niby opublikowanego tekstu. Ach nie lubie takich niespodzianek.

A bylo o wyjezdzie do Polski, o mojej wizycie w Polskim Urzedzie ;)

O clubbingu, shoppingu (nowy plaszczyk!) , znajomych, rodzinie, wiosnie, Warszawie i wszystkim tym za co kocham Warszawe i nie lubie tych krotkich wyjazdow bo sa za krotkie.

No nic, nie bede sie powtarzac.

Okna umyte (choc deszcz wlasnie zmywa moje owoce sobotniej pracy), dekoracje zrobione, menu ulozon, czekamy z Williem na swieta. Juz wczoraj swecilismy palme, nota bene przywieziona wlasnie z niespodziewanego wypadu do Polski.

No nic, w czerwcu jedziemy z powrotem, na pewno bedzie ciekawie.

19:24, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 marca 2010
Mialam sie nie wypowiadac

Nie bardzo rozumiem zamieszania w zwiazku z publikacja biografii Kapuscinskiego.

Nie podoba mi sie idea ataku kogos kto nie ma szansy sie bronic.

Jest jeszcze jedna rzecz ktora jako jedna z pierwszych pojawila sie w mojej glowie.

Kapuscinski pisal i rozwijal swoj talent w czasie kiedy panowal taki a nie inny ustroj polityczny. Czy ktos wogole sobie wyobraza jak wygladalo by jego zycie gdyby nie musial pojsc na jakies uklady, na jakies kompromisy? Nie rozumiem dlaczego mamy oceniac az tak zle kogos kto storzyl tak wiele. Na dodatek kwestia fikcji w jego ksiazkach. Nie chce krytykowac ksiazki biograficznej zanim ja przeczytam. Talen pisarski Kapuscinskiego jest dla mnie fenomenem. Czytajac jego ksiazki jestem przekonana ze czesc z nich jest 100procentowa prawda, reportazem. Z drugiej jednak strony sa fragmenty ktore mozna potraktowac jako fikcje. Dla tego wlasnie tak bardzo cenie sobie tworczosc tego pisarza. Dlatego jego ksiazki sa dla mnie unikalne a jego talent niepowtarzalny.

Tym bardziej jest mi przykro, ze jest taka masa ludzi ktora krytykuje go tak bezlitosnie z idiotycznych powodow.

18:52, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 marca 2010
bezsensowna

Moj maz wlasnie poszedl na pogrzeb kolegi z klubu footbolowego..

A ja sie zastanawiam co ludzi kieruje do popelnienia samobojstwa. Ten chlopiec mial 26lat, byl bardzo dobrym pilkarzem. Rzucil sie do rzeki po swietowaniu zwycieskiego meczu, zostawil notke ze to przez problmy z dziewczyna... Nie moge w to uwierzyc jak silny, wysportowany mezczyzna (przeciez juz nie dziecko) moze podjac taka decyzje bo nie uklada mu sie z dziewczyna.. Jedyna rozsadna odpowiedz to ze wychowany w szalonym srodowisku Szkockich netow ma zwichrowana psychike jak wieksosc z nich. Byc moze to tez jest kwestia klimatu, skoro nie ma slonca przez wiekszosc roku jest taka masa osob cierpiacych na depresje. Do tego alkohol, ktorego Szkoci naduzywaja.

Bardzo mi przykro. Najbardziej mi szkoda jego dziewczyny, na ktora spadla cala odpowiedzialnosc..

 

Ciesze sie ze mam synka, on w nawet najciezszych momentach zycia (zalaman, smutku, rozczarowania, braku sil itp) daje mi radosc codziennego wstania z luzka z usmiechem, kiedy budzi mnie calusem i slowami dziendobry mama (albo mama wstawaj!).

Jedno jest pewne, jesi mamy cel w zyciu, czy to dziecko, czy kariera, czy pasja, jest latwiej nie popasc w depresje. I jest latwiej kontrolowac swoje zycie i kierowac nim dobrze.

 

13:38, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010
wiosna ach to ty?

Widok z okna zaraz po przebudzeniu zniechecil mnie totalnie.. mimo, ze tutaj zima skonczyla sie dawno temu, ze wczoraj mielismy z Williem super dzien, ze zrobilam wiosenne zakupy, ze mialam plany wiosennego spaceru.... za oknem zaskoczyla mnie sniezyca! Ja wiem ze to do piero luty, ale tutaj to nie jest normalne. Zima odeszla jakis miesiac temu i mialo byc tylko cieplej i cieplej. A tu taka niespodzianka. I zle i dobrze. Jak tylko wiatr i sniezyca sie uspokoi idziemy z synkiem ulepic balwana. Ach wiosno gdzies ty, przybywaj!

 

Wczoraj to dopiero byl dzien! Willie byl po raz pierwszy na warsztatach muzycznych. To za co cene niezmiernie Szkocje to fakt ze jako mama z maluszkiem nie moge sie nudzic. Jest tyle ciekawych programow i miejsc gdzie mozna zabrac ze soba dzieci. Glagow uznalam za jedno z najbardziej family friendly miejsc jakie znam.

Wiec wczoraj byl dzien muzyczny, w budynku szkockiej orkiestry symfonicznej. Dzieci w Williama grupie wiekowej spiewaly piosenki - rymowanki, wystukiwaly rytm, biegaly w takt utowrow operowych i mialy mnostwo dobrej zabawy. Williamowi sie bardzo podobalo, mnie rowniez.

Po muzycznych szalenstwach ganialismy jeszcze golebie na deptaku(mama zlapie gruchu gruchu), tzn Willie ganial a ja gonilam jego ;) potem mielismy lunch z Kuba i Asia a na koniec poszlismy na zakupy i kazdy wybral cos dla siebie, wiosennego.

 

14:25, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2010
not again...

Ha, party mialo byc super, rytmiczne reagge, swietni dj-e, klub w centrum miasta oslawiony przez te cykliczne imprezy.

Umawialismy sie od tygodnia, zakupilismy bilety w przedsprzedazy, wymyslilam co naloze na siebie ;) w koncu umowilam sie z mezem ze zostanie z Williamem, bo w koncu tak dawno nigdzie nie bylam...

I nic nie wyszlo... kolega odmowil, bo zmeczony po pracy, kolezanka odmowila bo miala nie przespana noc czuwajac nad chora babcia swojego chlopaka.

 

I wiecie co? Ja wcale nie zaluje ze nie poszlam, pomimo ze nie moglam sie doczekac!

A tak zyskalam fajny wieczor z synkiem i mezem, wspolne zakupy, kolacja i zabawa.

Po malu planuje kiedy bedzie nastepna fajna impreza ;)

 

Tymczasem swietny tydzien sie zapowiada, Willie idzie na warsztaty muzyczne! Nie moge sie doczekac, ciekawe czy bedzie mu sie podobalo!

23:32, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2010
walentynki

Obiecuje sobie od przyszlego roku bojkotowac to swieto. Pomijajac sama idee, dlaczego mamy sobie okazywac uczucia tylko raz w roku? Czy chodzi o sprzedaz kiczowatych kartek z czerwonym sercem i pierwsze, sztucznie wychodowane tulipany? Ach, caly ten zamet z kolacja przy swiecach, licytowaniem sie kto kupi wiekszego pluszowego misia i bardziej czerwone roze. A w gruncie rzeczy chodzi o to ze skoro to swieto milosci czemu nie okazywac sobie jej co dzien? Ok, umowmy sie po prostu czesciej, nie musi byc co dzien ;)

A co jesli nie mamy partnera? Czy musi byc to dzien spedzony w samotnosci, bo przeciez wszystkie kolezanki spedzaja ten dzien z chlopakiem, partnerem czy mezem. A wszystkie restauracje maja dwu-osobowe stoliki ze specjalnym menu.. A wszystkie kina graja komedie romantyczne.

Zalozmy ze jestesmy w zwiazku. Czy wszystkich stac na kupienie prezentu i kolacji w restauracji? Chodzi mi o to ze nie wszystkich stac na kupienie nawet drobnostki. A pop-kultura wyraznie od nas tego oczekuje.

W koncu ostatni przyklad. Co w pzypadku jesli masz nieromantycznego partnera?

Czy rowniez musisz popasc w depresje poniewaz nie kupil ci rozy? Przeciez ja wogole nie lubie rozy, a na widok kartek z serduszkiem i pluszowych myszek tylko chce mi sie smiac.

Tak wiec oficjalnie bojkotuje swieto walentego.

Wole swietowac codzienna kawe do lozka, zasypiac szczesliwa w jego ramionach i chodzic na spacery rodzinne z naszym synkiem.

16:02, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lutego 2010
wczorajsze

Wczorajszy dzien byl bardzo udany dla mojego synka, bylismy w parku z jego kolega Szymkiem. Dzieci sie wyskakaly, wybiegaly az buzie byly czerwone.

Dzieki tem my z Aga tez skorzystalysmy na slonecznej pogodzie.

Dzis tez slonce swieci cudownie, zabieram malego na spacer.

Ale wczesniej chcialam zrobic przemeblowanie w jego pokoju. Bedziemy miec gosci dzisiaj, tzn przychodza znajomi odebrac sobie leki, z rowiesniczka Williama.

Wieczorem mialam zaplanowana kolacje z kilkoma znajomymi u nas w domu, nie wiem jeszcze co z tego wyjdzie, musze sie z nimi skontaktowac.

 

14:27, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 lutego 2010
lenistwo

Mielismy z Willusiem wybrac sie do Sience Centre, niestety aura nie za ciekawa..Jak to w Szkocji, wilgotno i chlodno. Moze w poniedzialek.

Zamiast wycieczki nudzimy sie w domu, troche przed telewizorem troche przed komputerem. Nie, nielubie takich dni, nastrajaja mnie pesymistycznie. Trzeba bedzie sie jako zebrac choc na spacer.

W dodatku Mo jest na meczu i nie odbiera telefonu wiec pewnie gra.

Udalo nam sie przekonac Willima do nocniczka, sukces tatusia!  Bardzo sie ciesze, to juz byla najwyzsza pora, tylko ze nasz syn jest taki uparty.. W kazdym razie udalo sie, dzis jest 4dzien i juz od rana nie zmoczyl majteczek.

 

16:18, mrsbaldeh
Link Dodaj komentarz »